Spód przyszedł, rozłożył się wygodnie, masa serowa wylała się pięknie, równo i do idealnej wysokości. Taki prosto z głowy, żeby się twaróg z lodówki nie zmarnował. I czekolada z szafki się upomniała, krzyknęły tez herbatniki. Nic zmarnować się nie może!
Jak się człowiek spieszy, to się ponoć diabeł cieszy. Może i się cieszył, ale chyba tym razem mi się upiekło - a właściwie sernikowi się upiekło. I to tak, że aż z zachwytu stwierdziłam, że polewa jakakolwiek profanacją by była. Więc ją sobie darowałam.
I najlepszy na Świecie sernik zyskałam :)

Sernik na czekoladowym spodzie
Składniki na masę serową:
900 g twarogu sernikowego
100 g twarogu mielonego, tłustego
0,5 szklanki cukru
4 jajka
2 płaskie łyżki mąki kukurydzianej
80 g masła
100 g twarogu mielonego, tłustego
0,5 szklanki cukru
4 jajka
2 płaskie łyżki mąki kukurydzianej
80 g masła
Składniki na spód:
100 g gorzkiej czekolady
łyżka masła
2 łyżki mleka
1,5 paczki herbatników, pokruszonych
Czas przygotowania: spód - 15 minut + czas studzenia
masa serowa - ok. 10-15 minut + 60 min. pieczenia
100 g gorzkiej czekolady
łyżka masła
2 łyżki mleka
1,5 paczki herbatników, pokruszonych
Czas przygotowania: spód - 15 minut + czas studzenia
masa serowa - ok. 10-15 minut + 60 min. pieczenia
Jest to naprawdę bardzo prosty sernik. Pamiętajcie, że w serniku najlepsze jest to, że nawet jeśli - odpukać! - opadnie, to zakalca mieć nie będzie, bo sernik to nie ciasto przecież :D
Zaczynamy od spodu. Stawiamy mały rondelek na niewielkim ogniu, wrzucamy do niego masło, wlewamy mleko i łamiemy czekoladę. Całość powoli topimy stale mieszając. Kiedy czekolada rozpuści się całkowicie, a masa będzie jednolita, dodajemy mocno pokruszone herbatniki i mieszamy całość dokładnie, zestawiając jednocześnie z ognia. Studzimy masę na tyle, żebyśmy mogli "uklepać" ją dłonią na spodzie tortownicy i nie poparzyć się przy okazji ;) Spód blachy wykładamy papierem do pieczenia. Kiedy masa jest już ubita w tortownicy, odkładamy ją do całkowitego wystudzenia, po czym wsuwamy na kilkanaście minut do lodówki.
Rozgrzewamy piekarnik do ok. 190 st. C.
W niemałej misie ucieramy masło z cukrem, dokładnie je rozcierając, dodajemy jajka, jedno po drugim i znów ucieramy porządnie na gładką masę o jasnym kolorze. Następnie dodajemy twarogi, mieszamy, mąkę i delikatnie wszystko miksujemy, dopóki nie osiągniemy kremowej, jednolitej konsystencji.
Wyciągamy spód z lodówki, wylewamy na niego masę serową i wkładamy do piekarnika. Po zamknięciu drzwiczek piecyka zmniejszamy temperaturę do 170 st. C. Pieczemy sernik okrągłą godzinę. Powinien być ścięty przy brzegach, a trzęsący na środku.
Zostawiamy go w wyłączonym piekarniku na kilka godzin. Po ok. 1. godzinie możemy kontynuować studzenie poza piekarnikiem.

Nie dodałam do niego polewy. Jego słodkość jest tak wyważona, że.. brak słów, żeby opisać to cudo ;)
Zaczynamy od spodu. Stawiamy mały rondelek na niewielkim ogniu, wrzucamy do niego masło, wlewamy mleko i łamiemy czekoladę. Całość powoli topimy stale mieszając. Kiedy czekolada rozpuści się całkowicie, a masa będzie jednolita, dodajemy mocno pokruszone herbatniki i mieszamy całość dokładnie, zestawiając jednocześnie z ognia. Studzimy masę na tyle, żebyśmy mogli "uklepać" ją dłonią na spodzie tortownicy i nie poparzyć się przy okazji ;) Spód blachy wykładamy papierem do pieczenia. Kiedy masa jest już ubita w tortownicy, odkładamy ją do całkowitego wystudzenia, po czym wsuwamy na kilkanaście minut do lodówki.
Rozgrzewamy piekarnik do ok. 190 st. C.
W niemałej misie ucieramy masło z cukrem, dokładnie je rozcierając, dodajemy jajka, jedno po drugim i znów ucieramy porządnie na gładką masę o jasnym kolorze. Następnie dodajemy twarogi, mieszamy, mąkę i delikatnie wszystko miksujemy, dopóki nie osiągniemy kremowej, jednolitej konsystencji.
Wyciągamy spód z lodówki, wylewamy na niego masę serową i wkładamy do piekarnika. Po zamknięciu drzwiczek piecyka zmniejszamy temperaturę do 170 st. C. Pieczemy sernik okrągłą godzinę. Powinien być ścięty przy brzegach, a trzęsący na środku.
Zostawiamy go w wyłączonym piekarniku na kilka godzin. Po ok. 1. godzinie możemy kontynuować studzenie poza piekarnikiem.

Nie dodałam do niego polewy. Jego słodkość jest tak wyważona, że.. brak słów, żeby opisać to cudo ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz